return >>>

Znów przypomniało o sobie pochodzące z Jasła ELENIUM. Tym razem już w formie pełno-albumowej. Mamy tu dziesięć utworów utrzymanych w klimacie znanym z "Via Puritiva" (po raz kolejny pojawiają się tu gościnnie partie chóru, wzbogacające drugi plan), choć z pewnością jeszcze ciekawszych muzycznie i dojrzalszych od strony technicznej. Monumentalny, apokaliptyczny, mroczny, z wyczuwalnym diabelskim tchnieniem, pełen niespodzianek i rozwiązań dalekich od oklepanych frazesów, a przy tym koherentny i zrozumiały - taki jest ten album. Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco go Wam polecić!

Dar(e)k Kempny - Thrash'em All


Nie miałem wcześniej przyjemności obcowania z dokonaniami rodzimej formacji Elenium i tak naprawdę tylko medialne przesłanki, na które przypadkowo trafiałem, sprawiają, że nazwa zespołu nie jest mi zupełnie obca. Od jakiegoś czasu docierały do mnie informacje z coraz prężniej rozwijającej się Lilith Productions, o przymiarkach do wydania nagranego jakiś czas temu debiutanckiego albumu Elenium, a ponieważ szef tej wytwórni nie rzuca słów na wiatr, słowo ciałem się stało. "Eccentric Soul's Anatomy" oficjalnie wyszło do ludu! A teraz zasadnicza kwestia, czyli merytoryczna zawartość rzeczonej płyty. Zacznę od tego, że nie należę do miłośników gatunku reprezentowanego przez tercet z Jasła, chociaż są zespoły, nawet z krajowego podwórka, które szanuję za taką stylistykę. W ubiegłym roku w podobne klocki rozpierdolił mnie najnowszy album Hermh i znacznie bardziej eksperymentalna Mord`A`Stigmata, natomiast set, jaki zaserwowało Elenium na swojej płycie to kolejny pretendent z naszego podwórka do światowej czołówki. Wiele dobrego czytałem wcześniej o muzyce zespołu, więc oczekiwałem czegoś wyjątkowego i rzeczywiście coś niecodziennego na "Eccentric Soul's Anatomy" znalazłem w całej jej rozciągłości. Naturalnie fascynacje dokonaniami skandynawskich tuzów pokroju Therion, Emperor, Arcturus uchwytne są niemalże od pierwszego taktu, jednak byłoby arogancką niegodziwością takie uproszczenie sprawy, ponieważ wkład własnej inwencji w zawartą na płycie muzykę, jest tak samo wyczuwalny, jak jej inspiracje. I powiem więcej, Elenium zdecydowanie nie idzie na łatwiznę. Brnąc jeszcze dalej w indywidualne stylistyczne mariaże, eksploruje i integruje wiele wszelakiej maści wpływów, tworząc własną paletę dźwięków o niebywałym kolorycie. Barokowo-gotyckie fragmenty o monumentalnym, symfonicznym nastroju, zahaczające taktownie gdzieś o starożytne i bliskowschodnie akcenty, idealnie współgrają z mocnymi death metalowymi akordami, które jednocześnie nadają całokształtowi płyty kolosalnej mocy. Doskonałe orkiestracje, wprawdzie mocno chwilami wyręczone przez instrumenty klawiszowe (co akurat nie jest zarzutem), podniosłe, choć bez przesady, kwestie chóralne, imponująco zaaranżowane partie wokalne i tak można by rozkładać ten album na czynniki pierwsze, a o każdym z nich mówić należałoby tylko w superlatywach. Nie ma jednak potrzeby, bo przy wszechstronności i złożoności tegoż materiału, powstałby niemały elaborat, który tej fantastycznej płycie wcale niekoniecznie musi służyć, jako referencja. Każdy wyrobi sobie i tak swoje zdanie na temat tego majstersztyku, lecz zaprawdę wielu z Was przyzna mi rację, że w kategoriach progresywnego klimatycznego death metalu Elenium zapierdoliło rzeczywiście z grubej rury. A do tego wszystkiego nagrało album z muzyką chwilami wręcz przebojową ("Towards Dismal Ecstasy" to przecież totalny hicior), całkiem przyjemną i dostępną w odbiorze, ale nawet raz podczas jej słuchania nie przyszło mi do głowy posądzenie zespołu o trywialność lub komercję. Materiał mimo wszystko brzmi monstrualnie, dysponuje wystarczającą dawkę ciężaru i agresji, aby takie głupie refleksje wybić słuchaczowi z głowy. Cóż, teraz tylko poczekam, aż Elenium wyjdzie na sceniczne deski i skonfrontuje "Eccentric Soul's Anatomy" z koncertową rzeczywistością, która bynajmniej dla mnie jest ostatecznym potwierdzeniem klasy każdego zespołu. Ponadto duże brawa za realizację, produkcję i stronę wydawniczą tego materiału, czyli wszystkie te uboczne aspekty doskonale w tym przypadku uzupełniające wizję artystyczną muzyków. Dzięki nim w zupełności nie mam, do czego przyczepić się słuchając tych dziesięciu zajebistych kompozycji.

Grzegorz Fijałkowski - Psycho Zine


Elektronicznie, symfonicznie, progresywnie, odważnie a przy tym wciąż metalowo. Elenium udała się sztuka stworzenia dzieła eklektycznego, kompleksowego i nie rozłażącego się przy tym nawet za bardzo w szwach. Muzyka, niczym zapierający dech w piersi sześciolatka transformers, raz pędzi agresywnym, metalowym rozdrapywaczem tytułowych ekscentrycznych dusz, żeby za chwilę po serii przełamań, karkołomnych zwrotów i dysonansów, wznieść się na kunsztownej, klawiszowo-symfonicznej konstrukcji w patetyczny kolos, którego chwałę opiewają natchnione partie siedmioosobowego chóru. Trójka Jaślan regularnie na tym krążku dociera do granic, za którymi stoi już praktycznie odpustowy kicz, ale zazwyczaj wie kiedy nacisnąć hamulec i zawrócić ponownie w stronę metalowych łamaczy, których charakter jest często tak pięknie nocturnusowy, że zupełnie inaczej odbieram przy nich tą całą otoczkę symfonicznych smaczków, która w metalu jest zazwyczaj tanią podróbką tandetnej (i rzecz jasna wzgardzonej przez tych samych podrabiaczy) rubikowszczyzny. Nie będę ukrywał, że nie jestem wielkim miłośnikiem takich opływających kaskadami ozdobników wielowarstwowych tortów z uwzniaślającymi chorałami, nie będę też nikomu wmawiał, że "Eccentric Soul's Anatomy" to dzieło wybitne i wizjonerskie, ale szczerze też przyznaję, że ta płyta to nie jest kolejny mdły kawał ładnie polukrowanego syntetycznego gówna. Muzyka Elenium to szalony labirynt, który co chwila zaskakuje kolejnym intrygującym korytarzem, niepokoi czającymi się pułapkami, przekomarza nadętymi kiczowatymi obrazami, które jednak sam zespół za chwilę zamazuje szalonymi kubistycznymi przekształceniami. Od całości odstaje mi nieco skrzecząco-growlowany duet tworzący główne wokale na tej płycie, które na mój gust są za płaskie i za mało wyraziste. Chylę jednak czoła przed Martyrem, który jako główny mózg zespołu poskładał cały ten skomplikowany bajzel w jedną sensowną i przyswajalną dla słuchacza całość. To jest bardzo solidny i obiecujący debiut, a na przyszłość życzę jeszcze więcej twórczej odwagi, nieszablonowych pomysłów i tłustego portfela, który wystarczy na pokrycie kosztów tak rozpasanej produkcji.

Olo - Masterful Magazine


Mariusz z Lilith Productions ma nosa. Wydał trzy płyty i każda z nich jest bardzo dobra. Tym razem, po HELL UNITED i MORD`A`STIGMATA, wybór padł na ELENIUM. Ten pochodzący z Jasła zespół nie jest nowicjuszem na podziemnej scenie. Parę lat temu kapela wydała dwie demówki: ,,Via Puritiva" (2003) i ,,Martyria" (2001), które co prawda były znaczącym zaczątkiem własnego stylu, ale były jeszcze dość nieporadne, jednowymiarowe, a i jakość nagrań była wtedy inna. Na wydawnictwie ,,Eccentric Soul`s Anatomy" ELENIUM poszedł w swoim rozwoju dalej niż kiedykolwiek, co najlepiej uwidacznia się w nowych wersjach bazowych, starych kompozycji. Obecnie grupa umiejętnie łączy black metalową stylistykę z symfonicznymi elementami typu chóry. Oczywiście nie jest to nic nowego. Takie elementy i atmosfera była już obecna na poprzednich materiałach zespołu, w samej Polsce w podobnym obszarze porusza się HERMH, ETERNAL DEFORMITY, BEHEMOTH bądź FORGOTTEN SOULS, zaś na świecie THERION, IN FLAMES, 4ORDER..., ale dziś przecież trudno stworzyć coś oryginalnego. Większą wartością jest pomysłowość i świeżość w ramach wypracowanego już przez innych gatunku. I ELENIUM udało się stworzyć coś takiego na ,,Eccentric Soul`s Anatomy". Utwory mają ożywioną rytmikę, naprawdę słychać, że tętnią swoim życiem. Na ogół galopujące, melodyjne tempa i siarczyste, blackowe przyśpieszenia zbiegają się ze stonowanymi, klimatycznymi fragmentami. W muzyce z tego albumu jest sporo poplątania, łamańców, zwrotów, zmian i rwania rytmiki. Dynamika jest duża. Technicznie materiał jest nienaganny. W końcu nie grają żółtodzioby. Wyraźnie słychać, że po latach kapela bardzo dojrzała. Teraz jest to metalowa załoga, która nawet nie próbuje (jak dawniej) wplatać oderwanych do całości syntezatorów lub też po omacku szuka mroku i klimatu. Wszystko jest ze sobą naprawdę dobrze zespolone - melodyjne (niemal jak w heavy metalu) riffy, dobra perkusja (automat?), pasaże klawiszy (czy to orkiestralne, czy typowo elektroniczne, sztuczne). Na płycie jest kupa fajnych, progresywnych zagrywek gitarowych, solówek, świszczących, z poślizgiem i innych takich. Nie brakuje klawiszowych efektów, wśród których zdarzają się orientalne i kosmiczne motywy. Wokale są zróżnicowane, niekiedy przetworzone. Główny scream jest uzupełniany przez growl, a przede wszystkim dużą rolę odgrywają te czyste śpiewy, pojedyncze i chóralne. A przez takie wokale jak np. w ,,Mediterranean Past" muza ELENIUM jest bajkowa, trochę teatralna. Dzięki bogatym aranżacjom ,,Eccentric Soul`s Anatomy" ma podniosły charakter, sporo głębi i mistycyzmu. Słuchanie tego albumu to wielka przygoda, niczym udział w spektaklu, w którym są i piękne nimfy, i klaun, i bestia. Ocena: 5/6

Kasia - Atmospheric


Eccentric Soul´s Anatomy is the debut full-length studio album by Polish progressive extreme metal act Elenium ( not to be confused with the Finnish melodic/ progressive death metal act with the same name). The album was released by Lilith Productions in June 2009. Elenium have existed since 2000 and released the Martyria demo in 2001 and the Via Puritiva demo in 2003. Eccentric Soul´s Anatomy is their first label release though. The CD comes with a booklet where the sheets are in rough bone coloured paper and it gives the album quite a nice look. Elenium play a progressive/ symphonic type of blackened death/ thrash on Eccentric Soul´s Anatomy. Besides razor sharp guitar riffing, lots of power, both high pitched aggressive vocals and deeper growling ones, the songs feature the extensive use of a 7-piece classical choir and also some keyboards. The technical level of playing is impressive and while the music isn´t merely about technical playing, I just wanted to emphasize that Elenium know their chops. The focus is mostly on the compositions though and it´s obvious that great care has been taken to integrate the choir to the music. Imagine how Carcass Heartwork (1993) album would have sounded if it had included the extensive use of classical choir. Don´t get the wrong impression though. The music is still in its basic core technical death/ thrash, so while the parts which include choir definitely gives the music a progressive edge, the music is still sure to feel like a kick in the face or the confrontation with a rabid dog. I cannot mention enough times how much I enjoy the extremely aggressive high pitched vocals. They simpy define the word aggressive. They kind of remind me of the caustic vocal delivery by Henrik Ohlsson from Theory In Practice. The album is bookended by Aeoneurosis which is an ominous atmospheric intro track and Impeccable Rain which is a beautiful acoustic guitar track. The eight tracks in between are all high quality progressive/ symhonic death/ thrash tracks. Just loads of great technically skillful playing and inticate compositions. The production is clean and sharp. Lots of power and raw energy there. Eccentric Soul´s Anatomy is one of the best surprises I´ve had in a while. It´s one of those albums that restores my faith in progressive extreme metal. I really appreciate the 90s death/ thrash sensibility in the music. The most obvious references for that part of Elenium´s sound are acts such as Carcass and Believer while the classical choir part of the music gives me associations to acts such as Therion and Saviour Machine. A fascinating mix that works well for the most part. I find Eccentric Soul´s Anatomy highly recommendable and a 4 star rating is well deserved.

UMUR - www.progarchives.com


When I received this CD of Elenium, I immediately thought of the Finnish band with that name. I was wrong, since there appears to be a Polish band with that name as well and they have been around since 2000. Yet - except for two demos - ‘Eccentric Soul’s Anatomy’ happens to be their debut album. But it is a strong debut from a self-willed band with an own, peculiar sound. The core of Elenium exists of Martyr (vocals, guitars, keyboards) and vocalist Kriss (now he plays bass too, but this album was recorded with bass player Luke and a drummer Bullum, who left the band in the meantime). Vocals shift from semi-screaming black metal vocals too low grunts; they complete each other in a wonderful manner. But then we are not finished with vocals, since the band graces its extreme metal (an hybridization of death and black with symphonic tinge) with loads of choirs (a six-headed choir). This adds a special zest to the music. In the accessible ‘Towards Dismal Ecstasy’ it reminds me of Therion, but furthermore Elenium is not a copy of these Swedes at all (though Therion fans surely must check out this one!). ‘Eccentric Soul’s Anatomy’ starts with a very spacey intro, a bit futuristic. In ‘Contemplation’ the complex feast of all kinds of extreme metal styles begins for real. Stunning heavy riffs, capricious rhythms changes and varied vocals are the salient features. The solemn, stately choirs of classical trained vocalists are interwoven in the heavy entirety in a sublime manner. Tracks like ‘Internal Whiteness’ and ‘Anxietranquillity Error’ are very intricate, nearly progressive and can be labelled as hectically crammed. I have listened to the album several times in a row and with every listen I discovered new things. And every time it became better! Taking the time to get into this music is an absolute must. Lovely are the melodious lead guitar parts in the beginning of ‘Martyria’ and ‘Via Puritiva’. Lyrics are in English, but there are a few Latin fragments as well. My favourite songs are ‘Towards Dismal Acstasy’ and ‘Via Puritiva’ and I have to admit that these are the catchiest ones. They can become classic tunes in a live situation. Elenium is a band to keep an eye on. Nowadays they have a new guitarist (Rafal) and keyboardist (Styczu), but a drummer is nowhere to be seen. I suppose they are looking for one, but their website is Polish only, so I suggest taking a look at www.myspace.com/eleniumspace. Rating 86/100.

Vera - Lords Of Metal


Elenium has a manner of crafting of fairly brutal approach to complement technical styles and they come across as an entity with a one of a kind sound. There’s also of note a distinct symphonic approach to be found here that elevates their thoughts to different levels of complexity. It’s not overwhelming complicated though as it seems just the number of elements contributing to the whole make for a lot going on at a time. The music doesn’t really transcend into the realm of being avant-garde either, but merely shows enough progression to fall within that genre’s mindset. The songs go into large crescendos and build up momentum into different territories quite well as they continually progress. This never becomes pompous over-indulgence, however, as the band are able to maintain control of their style quite well. They traverse the various territories quite solidly and the guitar playing is appropriately complex and varied. The biggest problem I have with the disc is that it doesn’t sound like anything particularly special and that’s what you might hope for from a progressive band of this type. The songs lack that special something to make them appropriately catchy or to draw you into what you’re hearing so it won’t let go. This makes them at time seems like sort of superficial progressive music, but there is enough good stuff to derive from the songs that they’re worth listening to. The jaded rhythms Elenium maintain have some merit in their wares, but they don’t transcend the levels of being overly interesting at any point. This work has a unique flair and can be quite entertaining, but just doesn’t raise the bar enough to be truly involving.

Adam M - MetalBite


Ilekroć kiedy przychodzi mi recenzować takie materiały jak Eccentric Soul’s Anatomy jasielskiej grupy Elenium to z całą bezwzględnością atakują mnie pytania pt. Ilu jeszcze polskich zespołów nie odkryłem? Nie takich, które rozpadają się po dwóch latach istnienia albo takich, które nagrywają po to “żeby nagrać i liczyć zera na koncie”, ale takich, które oferują fascynującą muzykę. Kiedyś pisałem o Praesepe, dzisiaj napiszę o Elenium. Powiadam: jest o czym! Debiutancki album zespołu pt. Eccentric Soul’s Anatomy to ukoronowanie dziewięcioletniej historii istnienia zespołu, poprzedzone dwoma demami wydanymi “na własną rękę” (Martyria i Via Puritiva). Premierowe Elenium jest już wynikiem współpracy z konkretnym wydawcą (Lilith Productions) czym w efekcie otrzymujemy zabójczą dawkę muzyki. Eccentric Soul’s Anatomy to prawie 50-cio minutowa historia podzielona na dziesięć części. Sam album zaczyna się niepozornie, od ambientowego wejścia i wokalnego podszeptywania (nie tylko w angielskim, ale i w łacinie) w Aeoneurosis. Tyle, że w tym skromnym tle czai się wiele niepokoju i mroku. Dwóch pojęć, które tej muzyce nieodłącznie będą towarzyszyć. Contemplation jest już wyraźnym przykładem tego z czym będziemy mieli do czynienia przy całości. Zespół częstuje kilkoma riffami na stosunkowo wolnym tempie, ale jeszcze w tym utworze zaczyna mocno zasuwać. Przyznam się szczerze, że pomyślałem tutaj o wczesnym (tzn. dobrym) Cradle of Filth. Mięsiste riffy, niepohamowana perkusja, tajemnicze podszepty, jakaś wijąca się solówka i pełna paleta wokali świadczą o tym, że przy Eccentric Soul’s Anatomy nie będziemy się nudzić. Ba! Ten album będzie labiryntem, w którym nie braknie ani tajemnicy, ani horroru. Atmosferę podtrzymuje reszta utworów. Z miejsca trzeba odrzucić wszelkie teoretyzowanie na temat gatunku po jakim zespół się porusza, bo choć jego korzennym obliczem zdaje się być death metal to odwołań do innych nurtów jest tutaj co niemiara. Zatem można na nowym Elenium znaleźć wiele smaczków jak np. zaskakujące wejście do utworu Martyria, będące właściwie klasycznym heavy metalowym patentem (posłuchajcie tego riffu!). Z drugiej strony na materiale tym panoszą się krwiste death metalowe wariactwa (Internal Whiteness), które równie niespodziewanie potrafią wygładzić się o subtelności gitarowe. A jeśli o gitarach mowa to odsyłam choćby do Psychotic Entrail będącego dobrą puentą możliwością zespołu (znowu pachnie tutaj m.in. heavy metalem) oraz Mediterranean Past gdzie najlepiej wypadły basy. Na Eccentric Soul’s Anatomy nie braknie też nakreślonej we wstępie elektroniki oraz wielu ambientowych ujęć. Bardzo wysoko oceniam ścieżki wokalne nagrane przez Krissa i Martyra. Pomimo iż brakuje im oszlifowania to swoją różnorodnością nadrabiają wszelkie mankamenty. Usłyszymy tu zatem nie tylko klasyczny śpiew, ale i growl, black metalowe wrzaski i wszelkie kolory wokalnej tęczy jaką mogą wyobrazić sobie fani ciężkich brzmień. Nie sposób przy Eccentric Soul’s Anatomy nie wspomnieć o przepięknych (podkreślam: przepięknych) refrenach z niewinnymi chórami (m.in. Martyria, Infernal Whiteness, Via Puritiva), które tworzą niesamowity kontrast z tłem muzycznym Elenium. Można przy tym dostać dreszczy! Rzeczone chóry występują przy większości utworów, czasami pojawiając się już w ich wstępach (Towards Dismal Ectasy czy Mediterranean Past). Tak czy inaczej w każdej wersji brzmią urzekająco. Trzeba przy końcu wspomnieć, że w klamrę cały album bierze Impeccable Rain. Wszak jest to utwór może nie tyle podobny, co utworzony na tym samym duchu jak otwierający krążek Aeoneurosis. Pomyśleć, że te dwie niepozorne granice Eccentric Soul’s Anatomy, zamykają tak porządną dawkę muzyki. Życzyłbym sobie aby po ten różnorodny album sięgnęło jak najwięcej osób. W Eccentric Soul’s Anatomy znajdą coś dla siebie zarówno fani black metalu, death metalu, elektroniki, symfonii, ale przede wszystkim odnajdą się w nim fani dobrej muzyki. Elenium powinno jak najwięcej nagrywać. Ten zespół trzeba promować nie tylko na Podkarpaciu, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Z takiego podziemia rodzą się legendy.[9/10]

Robert Bronson - Moja Arktyka


Elenium zawsze kojarzyło mi się z takim elegantszym metalem. No wiecie, do posłuchania z dziewczyną, ew. jak ktoś nie ma, to z koleżanką, przy lampce wina, z braku funduszy może być jabol. Nie za bardzo do ich grania pasuje zadymiona knajpa, stado najebanych satanistów z odgłosami mordobicia w tle. No ale, nawet taki tró-jak-sam-skurwysyn recenzent jak ja musi złapać kiedyś byka za jaja i zmierzyć się z takim albumem jak “Eccentric Soul’s Anatomy“. Zwłaszcza, że w początkach mojej “kariery” muzyka metalowego dane nam było dzielić scenę dwukrotnie, to i się poznaliśmy i… nieważne, bo nie o kumoterstwie tu mowa, lecz o nowym albumie Jaślan. A dzieje się, oj dzieje. Wydane wcześniej dwa dema nakreśliły trochę kierunek artystycznych wykwitów Elenium i kto je poznał, uknuł sobie ich wizerunek i albo odrzucił ich twórczość, albo z niecierpliwością czekał na pierwszy długograj tych hultajów. Kto czekał, ten się nie zawiódł, bo album raczy nas sporą porcją zdrowo pokombinowanej muzyki. Nie powiem, ciężki to album do przetrawienia, jak to w takich produkcjach bywa łatwo się pogubić i wyrzucić płytę przez okno, stwierdzając jednoznacznie “kurwa, co za gówno”. Ja dotrwałem do końca i cóż – “Eccentric Soul’s Anatomy” jest naprawdę przemyślanym albumem i się przyznam, że dawno takiego nie słyszałem. Składają się na niego cztery przearanżowane utwory z demówek i cztery utwory premierowe, plus coś na kształt intra i outra. Nie brakuje metalowego pazura, który czasem jest łagodzony klawiszowymi wstawkami, przeważnie jednak łamany bądź przeplatany ambientowo-industrialnymi patentami, partiami chóru i sam Rogaty raczy wiedzieć, czym jeszcze. Do tego podniosłe, czy nawet pompatyczne fragmenty, które tylko podkreślają nastrój całej płyty. Najbardziej adekwatnym przykładem niech zresztą będzie otwierający album “Contemplation” czy “Psychotic Entrails”. Nie ma sensu opisywać każdego poszczególnego utworu, bo recenzja zajęłaby kilka stron. Słuchacze szukający w muzyce przemyślanych struktur, inteligentnych aranżacji i klimatu, nie mającego jednak nic wspólnego z lalusiowatymi i cukierkowatymi produkcjami znajdą na pewno coś dla siebie. Dodajmy sobie jeszcze do tego świetną produkcję albumu. Zresztą album nagrywany w pięciu studio to nie (kocham ten cytat) w mąkę pierdnął. Nareszcie Elenium pozbyło się automatu perkusyjnego, na rzecz żywego fizycznego. Brzmienie naprawdę powala, wszystko słychać tak, jak ma być słychać, czyli wyraziście i selektywnie. Na uwagę zasługuje również sama oprawa graficzna albumu. Bez przesadnych kombinacji, unikając również ascezy. Wszystko czytelne i wyraziste. Są teksty, także w chwilach intelektualnego uniesienia można sobie poczytać i zdjęcia pooglądać. W sumie to mogę przyczepić się do logo, bo bardziej pasowało mi to zerżnięte z Emperora. Pół litra i wybaczę. Co ja mogę na koniec? Ano mogę zarekomendować ten album wszystkim, którzy lubują się w różnego rodzaju pokręconych produkcjach, natomiast zapatrzonym w jedną stronę bądź uprzedzonym od razu mogę powiedzieć “dajcie se siana”. Bo po co potem czytać tony bluzgów na różnego rodzaju forach internetowych? Werdykt: 8.5/10

Choronzon - Chaos Vault


Fan de musique progressive et de chour symphoniques a la Cynic et Therion ? Alors cet album est fait pour vous ! Voila ce qui je pense peut donner envie d’écouter cet album. Mais le groupe polonais est loin d’etre un copie conforme des ces groupes, au contraire ! Ce qui fait la richesse d’Elenium, comparé a d’autre groupes se classant dans le genre « progressif » c‘est justement sa capacité a nous apporter ce qui est difficilement trouvable chez ses confreres : des bonnes mélodies. La est la grande difficulté de ce genre de formation. Or, le groupe polonais sait remplir ce rôle avec succes. Compétence particuliere que l’on retrouve notamment dans la seconde partie de l’album. Voila l’impression générale qui se dégage du groupe apres l’écoute de « Eccentric Soul's Anatomy » . Voyons maintenant l’album dans ses détails. « Aeoneurosis », faisant office d’intro ouvre l’album de maniere assez étonnante. Elle nous plonge directement dans un univers propre au groupe, le ton est donné d’emblé : une atmosphere ambiante et meme aux allures quelques peu « futuristes ». L’écoute se poursuit avec le réussit « Contemplation ». Une combinaison parfaite entre riffs accrocheurs, alternances de tempo et divers techniques de chant ressort de ce titre. L’intervention du chour, bien qu’inattendue, apporte toute la dimension au morceau, son côte mystique en montrant a la fois le caractere « progressif » du groupe. La richesse et l‘originalité de cet album réside également dans la technicité de certains morceaux comme « Internal blancheur » et « Anxietranquillity Error ». Une réelle complexité musicale se dégage de ce morceau, ou toute la compétence musicale des musiciens est mise a l’épreuve, notamment pour les guitaristes. La performance musicale en elle meme est tres impressionnante donc. Ecoutez par exemple les titres « Martyria » et « Via Puritiva », ouverts par des parties mélodiques de guitares tres élaborées. Cet album est également rempli de (bonnes) surprises. Plusieurs tires nous surprennent, et font prendre une direction et change radicalement, et le ton de l'album donné précédemment. Un virage musical tous les 2 titres, qui peut d’abord se montrer déroutant et déstabiliser l’écoute, mais qui apres plusieurs écoutes, est d’autant plus appréciable. En ce qui concerne les paroles, le groupe a choisi de composer tantôt en anglais, tantôt en latin. Je pense personnellement que cette derniere langue est un choix judicieux puisqu’elle permet d’apporter un coté mystique a la musique des polonais, du moins de le renforcer surtout lorsqu’’elle est chanté par les chours, et ainsi de renforcer l’ambiance préalablement créée par la musicalité. Enfin, a chaque écoute, l’on décele un nouvel aspect. Je dirais meme que plus l’on écoute cet album, plus on l’apprécie et des faces cachées apparaissent. Ma chanson préférée de l’album est incontestablement « Towards Ecstasy », qui je pense est aussi la plus accessible, de meme que le titre « Via Puritiva ». Le point fort de cet album reste pour moi sa performance musicale, la technicité a laquelle les musiciens ont recourt aussi bien que la performance vocale. Point positif qui est également a double tranchant, en effet parfois trop de technique tue la technique … et cela peut devenir ennuyant. Nous aimerions par exemple un peu moins de performance technique, au profit d’un peu plus d’originalité… Je mentionne ce point car il faut bien donner un bémol, mais l’album reste quand meme globalement tres bon, abouti et réussit. En résumé, le son d’Elenium sur cet album en fait une combinaison réussie de différents styles. Ce n’est pas seulement un groupe de métal qui sait balancer des riffs. Non, leur principale caractéristique est le souci de créer une ambiance passant des cordes aux claviers. Cette variété musicale leur permet de s’imposer en groupe novateur, aux compostions musicales tres intéressantes. « Eccentric Soul's Anatomy » nous livre finalement, pendant 48 minutes un mélange équilibré de titres, entre émotion et agressivité.

Eija - MagicFireMusic WebZine


Najwyższa pora! Po 9 latach doczekaliśmy się w końcu debiutanckiego krążka pochodzącego z Jasła Elenium. "Eccentric Souls Anatomy" to porcja pysznego symfonicznego black/death metalu z niemałą nutką awangardy. Trio świetnie wycisnęło kwintesencję stylów późnego Emperora, Lux Occulty, Theriona i Sceptic i stworzyło 10 naprawdę spójnych i intrygujących kompozycji, które dają podstawę do tego, aby uznać Elenium za przyszłość polskiej sceny metalowej. Ocena: 7/10

Harlequin - darkplanet.pl

return >>>